NARODZENIE PAŃSKIE

Wszyscy się radowali, Maryja z Józefem się radowała, pasterze się radowali, królowie pokłony z radości bili, a Herod się wściekał. Dla niego to dziecko było zagrożeniem.

EWANGELIA

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.
(J 1,1-18)

SŁOWO KS. PIOTRA:

„Na początku było Słowo, a Słowo stało się ciałem. […] Światłość w ciemności świeci, a światłość jej nie ogarnęła. Była światłość prawdziwa.” Tajemnicze to teksty, trudne to teksty, ale znamy je z codzienności. To jest o nas, to jest o świecie, w którym ściera się światło i ciemność. Ten dualizm to jest cały nasz problem. Ciemność i światło. Ilu z was mogłoby opowiedzieć:

„Proszę księdza, jeszcze 5 lat temu, jeszcze 3 lata temu, jeszcze miesiąc temu… Jaki ja byłem durny i głupi… Czego ja nie robiłem, czego ja nie myślałem… Byłem jakby zaklęty, zaczarowany.”

Co nie znaczy, że ten stan, w którym teraz jesteśmy, to jest światło. To może jest jakaś szarość. W człowieku może wygrać ciemność. Wszyscy się radowali, Maryja z Józefem się radowała, pasterze się radowali, królowie pokłony z radości bili, a Herod się wściekał. Dla niego to dziecko było zagrożeniem. Miał na pewno do tego jakąś skomplikowaną argumentację, ale dla niego to dziecko było niesprawiedliwością, zamachem stanu – on to tak widział. Dlatego wysłał swoje sługi, by mordować dzieci. Szatan jest genialnym parodystą Pana Boga i udaje światłość. Chce nas wprowadzić w stan pseudoświatłości i blefuje. Proszę zwrócić uwagę na bezczelność szatana, który 30 lat po narodzeniu Jezusa udaje wobec Jezusa Boga, kiedy Jezus poszedł na pustynię, by stoczyć z nim bitwę:

„Jak mi oddasz pokłon, to cały świat będzie twój!”

Szatan udaje wobec Jezusa Boga. Zaczyna mu stawiać warunki i zaczyna podchodzić do niego z góry. Uważajcie, szatan też do nas przyjdzie jak Bóg. Przyjdzie jako moc. On jest słaby, boi się, trzęsie się ze strachu przed Jezusem, ale przyjdzie do ciebie jak moc. Może ktoś z was to przerabiał niedawno, może ktoś z was będzie to przerabiał na sylwestra:

– No co, nie napijesz się? No ze mną się nie napijesz? Wstydziłbyś się! Masz tu kieliszka i pij, brachu!
– Włączymy sobie taki ostrzejszy filmik.

Spróbuj zaprotestować.

– No co ty, nie wygłupiaj się, nie bądź taką średniowieczną babką, dawaj ten film, rozgrzejemy trochę atmosferę na sylwestrze!

Ilu z nas przerabiało, że ktoś przychodził z siłą, po prostu blefował, tak jak się blefuje w kartach, kiedy nie ma się nic w kartach, a się udaje siłacza, tak jak blefuje treser w cyrku, gdy wchodzi do klatki z lwami – jest słabszy od każdego lwa, ale strzela z bata i udaje silnego – i lwy się go boją. My jesteśmy lwy boże.

A szatan przychodzi z batem, strzeli, gwizdnie, postraszy nas wyśmianiem i zaczynamy robić powoli te ćwiczenia, które on nam każe. I tę parodię Boga, który jako jedyny jest mocą i światłem, trzeba zdemaskować.

Dodaj komentarz

Dla faceta najgorsza sytuacja, to jest bezradność. Dlatego faceci nie pytają o drogę jak jadą samochodem. Już jedzie po trawniku, wjechał do śmietnika, żona mówi: „A może byśmy kogoś zapytali?” – „Dam radę”.

X