O ingerencjach anielskich [IV NIEDZIELA ADWENTU]

Jak chłopak chciał być gentelmenem i na Centralnym wniósł dziewczynie bagaż do przedziału.

EWANGELIA

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
(Mt 1,18-24)

SŁOWO KS. PIOTRA:

Przyszedł do mnie jeden młody człowiek, bardzo interesująca postać. Rozmawialiśmy o tych ingerencjach anielskich w nasze życie. I on mi opowiadał ciekawą historię o tym, jak poszedł odprowadzić dziewczynę na Centralny. Mówi:
– gjestem, to jej wniosę bagaże do przedziału.
Jak wniósł bagaże do przedziału, to pociąg ruszył.
– Na Zachodniej wysiądę.
Pierwsza stacja to było Zawiercie na Śląsku. Pojechał na to Zawiercie i tam wysiadł, bo już do Katowic nie chciał jechać. Musiał i tak zapłacić 90 zł za bilet, a mówi:
– Miałem 150 zł, które miało mi do końca miesiąca starczyć. Poszedłem tam na stację, spotkałem jakiegoś kolejarza i pytam, co mi pan radzi: „No może pan czekać tutaj na pociąg do Warszawy, ale to strasznie długo. Niech pan jedzie do Częstochowy, tam będzie szybciej.” To pojechałem do Częstochowy. W Częstochowie pociąg do Warszawy o 2:00, a była 21:00.
Mówi:
– Jasną Górę pewnie zamykają o 21:00, ale pójdę, przejdę się, co będę na dworcu siedział.
Poszedł i okazało się, że Jasna Góra jest otwarta. Jakaś orkiestra miała próbę przed jutrzejszym koncertem i muzycy grali. I chłopak dalej mówi:
– Przyszedł taki zakonnik, Paulin. Ni stąd, ni zowąd podszedł do mnie i mówi: „Podoba ci się?”. Ja wkurzony na maxa, stówę wydałem, na Jasnej Górze siedzę, a ten mnie pyta, czy mi się podoba… Mówię, że bardzo. Wysłuchałem tego koncertu, chcę wychodzić, a tu okazuje się, że o północy w kaplicy jasnogórskiej będzie msza święta – jakaś tam za kogoś, za coś. No to zostałem na tej mszy. I w czasie mszy świętej było odnowienie obietnic chrztu świętego. Odnowiłem te obietnice chrztu świętego, poszedłem na dworzec, o 2:00 był pociąg do Warszawy, byłem o 5:00 w Warszawie, przyszedłem do domu i mówię: Jezus Maria, czy mi się śniło? Czy ja o północy odnawiałem śluby chrzcielne na Jasnej Górze?
Ja się pytam:
– A który to byłby tu Anioł?
– Ten konduktor w Zawierciu.

Dodaj komentarz

„Niektórzy jadą do Guadalupe, niektórzy jadą do Fatimy – jak możecie to jedzcie tam, jasne – ale Twój ojciec może jest Twoją Fatimą i Guadalupą, Twoja matka jest Twoją Częstochową…”

X